Oczekując

Kiedy wychodzi się za mąż, zamieszkuje oddzielnie od rodziców, zaczyna się tworzyć rodzinę, na każdym kroku podejmuje się wybory, za czym iść, gdzie podążać. Jak nie wybrać drogi na skróty i nie obchodzić święta ziemniaka/halloween/walentynek w miejsce naszych mniej medialnych świąt? Gdy pojawiają się dzieci, już wiemy: JESTEŚMY ODPOWIEDZIALNI ZA PRZEKAZANIE TRADYCJI.

Jakich tradycji, w czym zakorzenionych? A jak to było u mnie w domu? A jak u mojego męża? Jak to połączyć? A może warto wrócić do źródła…

Żyjemy szybko i nie zastanawiamy się nad tradycją do czasu, gdy nam samym nie przychodzi jej przekazywać.  Tak było też z nami. Pierwszy Adwent, kilka miesięcy po ślubie upłyną nam pod flagą mdłości, poszukiwania lekarza prowadzącego ciążę, szukania odpowiedniego sposobu by powiedzieć “zostaniesz babcią”. Święta przeżyliśmy radośnie, ale… cała uwaga poszła na tego, który miał się narodzić, a nie została zwrócona na Tego, który właśnie się narodził. To były dla mnie jedne z najgorzej przeżytych świąt. Zwyczajowo nazywam to “przeżarciem” świąt. Co zatem zrobić, aby świąt nie “przeżreć” opowiem wam topiąc 70%czekoladę w budyniu waniliowym;-). Co nieco na ten temat odważyłam się napisać rok temu (klik). Być może starałam się nazbyt usilnie, za dużo spięcia było w tych słowach. Niemniej nie odwołuję słów wcześniej zapisanych. Nie będę też rozpisywać o tym, czym jest Adwent, bo to można wyszukać przez google. Będzie za tem o tym czasie w naszym domu. W tym roku wszystko jest wcześniej zaplanowane, wykonane. Skończony jest wieniec adwentowy, wisi kalendarz adwentowy dla Janka, a w jego uśmiechu już widać oczekiwanie. Czujność uruchomiona.

DSC_1313

Czujność

W sklepach dekoracje świąteczne (bo przecież nie bożonarodzeniowe) pojawiły się zaraz po sprzątnięciu zniczy, podobnie na zagranicznych blogach, instagramie, etc. A my wciąż czekamy, planujemy, wciąż myślimy. O tym jakie dekoracje, komu co w prezencie… STOP! Adwent w V wieku zaczynał się dniem św.Marcina, ale w dzisiejszych czasach dnia dzisiejszego mamy jeszcze okres zwykły, a poza tym miało być o tym, jak nie “przeżreć” tych świąt.

"Adwent to nadzieja, która pobudza do czujności" bł.Jan Paweł II

Więc WRÓĆ, odłóż na chwilę myśli poplątane i zastanów się na co/kogo czekasz. Ja już wiem na Kogo i na co. Czekam na przyjście, przyjście mojego Pana na końcu świata (a żeby takie końce wszystkiego byłym to bym 10cm nad ziemią chodziła:-)) i czekam na Jego narodzenie. Tak, w tej kolejności, bo w taką podaje liturgia w tym okresie. Czekam radośnie i z nadzieją, że spełni się dla mnie, dla moich najbliższych i wszystkich, o których już dziś myślę “niebo bez ciebie nie będzie pełne”, obietnica wiecznego szczęścia, z którym żadne przeżyte tu, nie może się równać. Czekając również więcej myślę i działam w tym kierunku, abyśmy mogli się kiedyś w niebie spotkać, i aby swoje serce poddać Jego woli, by tych, o których wciąż nie myślę “niebo bez ciebie nie będzie pełne”, każdego dnia było coraz mniej. Bynajmniej nie na zasadzie “niech Kowalską piorun strzeli”;-). W tym oczekiwaniu potrzebuję postanowień/przedsięwzięć, aby nie walić rankiem w drzwi pana młodego z głupim usprawiedliwieniem, że no przecież musiałam kupić kolejkę, buty, sukienkę i olej do lampy, a w ogóle to w całym tym zabieganiu  zapomniałam wysłać smsa, że się spóźnię… I tu mój Kościół, moja kochana Matka (więc proszę mi tu po Kościele w komentarzach nie jechać, bo jak matki będę bronić kasując, mój blog – moje zasady), przychodzi mi z pomocą. Po pierwsze przez liturgię, która świetnie zwraca uwagę na to co danego dnia najważniejsze. Choć wątpię czy uda mi się choć raz w tygodniu udać na roraty, to codzienne czytanie Ewangelii już weszło nam w krew, a o 15-30min randkę z Jezusem w zapatrzeniu i zasłuchaniu cały czas walczymy. Do tego co na co dzień jest w naszym życiu dołączymy wieczornicę, modlitwę rodzinną, w ramach której będziemy starali się modlić nieszporami, jeszcze przed położeniem Janka spać. Trudne postanowienie, acz nie niewykonalne, bo praktykujemy jutrznię. Chcemy żeby Janek odczuwał/obserwował większe zaangażowanie z naszej strony w tym czasie. Kolejna sprawa to post. Dla mnie najlepszym/najtrudniejszym postem będzie odstawienie na większość Adwentu internetu. Nie szukajcie więc nowego wpisu na blogu poza weekendem. ‘Last but not least’, jałmużna, tak więc nie wydam wszystkiego na kolejny przefantastyczny prezent dla Janka, który cieszyłby moje oko (bo przecież on tak samo ucieszy się z czegoś mniejszego/mniejszej ilości prezentów), tylko weźmiemy udział w akcji Wirtualna Choinka. Niniejszym dziękuję mojemu Kościołowi, za te trzy filary: Modlitwę, Post i Jałmużnę; dzięki którym mam nadzieję stabilnie dotrwać do tego, na co w tym czasie czekam, a całkiem przy okazji nie “przeżreć” tych świąt.

Tradycja w praktyce

Oczywiście mam też już plan co i komu kupić, jak ubrać choinkę, jak udekorować stół na Wigilię, a menu na święta cały czas ewoluuje w moich myślach;-). Mam też dalsze plany, odnośnie tego jakie zwyczaje wprowadzać w adwencie, gdy Janek będzie na tyle duży by móc wykonać jakieś zadania i zrozumieć, co to są dobre uczynki. Na razie “dziecko patrzy i się uczy”, jak usłyszał nasz znajomy od swojej córki, gdy próbował późno w nocy obejrzeć film, więc i na tym bazujemy. Ma być inaczej w tym czasie, ma być atmosfera oczekiwania. W Janka kalendarzu adwentowym znalazły się więc zabawki: drewniane liczydło ELC domek  z 15ptaszkami, 2 żelaziaki, 2 zabawki do kąpieli (i tak musimy wyrzucić ich więcej, bo zapleśniały:/), kubek z kotkiem i 3 książeczki. Będę się starała, aby dostanie prezentu wiązało się z aktem posłuszeństwa, albo kilkoma(ha ha;-) ), np. ze zjedzeniem obiadu przy stole, nie zabieraniem oliwy w szafki, nie zabieraniem karmy z psiej miski. Zdaję sobie sprawę, że będzie biegał dookoła stołu i próbował zgasić kolejne świece w wieńcu adwentowym, ale wiem, że ten wysiłek włożony w przekazanie wiary i tradycji z nią związanych nie będzie daremny.

DSC_1321

DSC_1319

DSC_1325

Święta w supermarkecie

W tym czasie warto wybrać z tradycji to, co pomoże nam czekać, co w oczekiwanie wszczepi naszą rodzinę. Warto wybrać coś, co będzie miało sens, a nie tylko ładnie wyglądało (Pięknie wyglądają kolorowe skarpety powieszone na kominku, ale może warto 6.grudnia opowiedzieć dzieciom o św. biskupie Mikołaju, pokazać, że możemy być tak samo dobrzy dzieląc się tym co mamy, np. oddając trochę zabawek potrzebującym). Nie ma znaczenia, czy wybierzemy wieniec adwentowy, pień, świecę kalendarzową, czy jakąś inną tradycję, która będzie wskazywała na światło zbawienia, ważne abyśmy pokazywali, że święta to coś więcej niż czekanie na nowe zabawki. Nie ma znaczenia, czy sami zrobimy kalendarz adwentowy, czy kupimy go w markecie, a może będziemy z dzieckiem zbierać źdźbła sianka do żłóbka za dobre uczynki, ważne, że dziecko będzie uczyło się podejmowania trudu dla Pana Jezusa. Ma znaczenie, że przygotowania do świąt nie zaczną i nie skończą się w supermarkecie.

DSC_1329

DSC_1328

DSC_1334

DSC_1335

DSC_1338

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

7 thoughts on “Oczekując

  1. kalendarz dwentowy w Twoim wykonaniu – rewelacyjny :)
    u Nas rok temu Kornusia była zbyt maleńka na cokolwiek, w tym roku zaś babcia [Moja mama] kupiła kalendarz adwentowy z czekoladkami … Ojejjjj! przecież to juz jutro otwieramy pierwsze okienko!! :)
    Ja rok w rok jako dziecko, też miałam ten czekoladowy kalendarz…
    Ale masz rację – ten “adwent” to wyczekiwanie… coś ważnego dla Nas chrześcijanów…
    Jestem wierząca, ale nie pratykująca… Czasem jest z tym mi źle, ale jakoś nie umiem tego zmienić na chwilę obecną.
    Mam nadzieję, że już za rok będziemy adwent obchodzić tak jak to być powinno :)
    I na pewno zainspiruję sie Twoim pomysłem na kalendarz adwentowy :)

    P.S. Uwielbiam czytać wypowiedzi Jana Pawła II :)

    pozdrawiam!
    Kasia :) mama Kornelii ;)

    • Karina

      Janek dzisiaj dostał przesłany przez ciocię od babci kalendarz z czekoladkami. Chyba wiem, kto go zdefrauduje;-P. A adwent jest dobrym czasem do nawracania, pomijając szaleństwo sklepowo-medialne to prawie wszystko temu sprzyja;-). Pozdrawiam

  2. Kalendarz imponujący i piękny a ja dziękuję, że sprawiłaś, że usiadłam i zwolniłam… :)

    • Karina

      Nie ma za co, polecam się na przyszłość. A do Ciebie muszę rzadziej zaglądać, bo zakupoholizm wzbudzasz w ludziach;-), na te do czytania będę wpadać, o!

  3. Świetny ten kalendarz. Obudził we mnie Twój wpis ten prawdziwy świąteczny nastrój bo to ważne żeby się w tym zgiełku przedświatecznym nie zampomnieć.
    PS. Ja na bank z moim kalendrzem nie zdążę ;-)

  4. Swietny ten kalendarz :-) Obudziłaś we mnie tym wpisem prawdziwie świąteczny nastrój. Przecież to takie ważne żeby się w tym całym przedświątecznym zgiełku nie zapomnieć xxx

    • Karina

      To ja chyba będę siadała i codziennie czytała to co napisałam, bo się często zapominam;-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>