Uprawy balkonowe

Co roku siejemy coś jadalnego i hodujemy to to na balkonie. Balkon mały, a wiadomo, że czasami chce się na nim usiąść, wypić kawę,albo po prostu wysuszyć pranie licząc na to, że przejdzie słońcem, a nie spalinami i dymem papierosów palonych przez sąsiadów (i oby tylko dymem… już raz prałam ponownie połowę rzeczy, bo były w popiele…). Lubimy też, gdy w skrzynkach jest kolorowo, i gdy nie trzeba się za bardzo napracować, żeby uprawa dobrze wyglądała. Zatem musi ograniczyć się do paru tylko roślin.

Naszym hitem są pomidorki koktajlowe i lawenda. Poza lawendą, którą nie tylko robi kolorowy akcent, odpędza owady, nadaje się do ciasteczek (tych ciasteczek – klik) i cudnie pachnie, z kwiatów siejemy celozję pierzastą, zwana również chińską różą. Kwitnie dość długo i jest odporna dość odporna na niskie temperatury, nie jest za to na mszyce, które w ubiegłym roku nas oszczędziły. Poza tym okresowo pojawiają się na naszym parapecie/balkonie różne zioła. Okno kuchenne i balkon są wystawione na południe. Mamy zatem dużo słońca, które jednak nie jest wystarczające, by wszelkie zioła przetrwały okres od listopada do lutego. Woda, nawóz mineralny, szklarenka chroniąca od dzieciowych rączek i przeciągów… nic nie pomaga, w tym czasie wszystko słabnie, aby w marcu odżyć. Marzec jest dla nas czasem zasiewów. Świetnie nadają się do tego celu wytłoczki po jajkach. Odcina się górną część. W dolnej robi się dziurki, aby nadmiar wody mógł odpłynąć. Ustawia się dolną na górnej. Nasypuje ziemi,sieje po 1-2 ziarenka w każde miejsce, zasypuje odrobiną ziemi i podlewa. Najlepiej podlewać spryskiwaczem. Gdy rośliny mają już po 2-3 listki przesadza się je do docelowych skrzynek, daje w prezencie teściowej lub sąsiadom;-).

IMG_20140320_132822

Nasiona kupiliśmy parę tygodni temu i szczerze mówiąc czekałam aż Krzyś się tym zajmie;-). Dziś cierpliwość mi padła i w oczekiwaniu aż Janek zapragnie drzemki zabrałam się za to “wielce pracochłonne zajęcie” i po około 15 minutach bawiliśmy się z Jankiem spryskiwaczem. Nie mogę doczekać się lata, zapachu lawendy, pluskania w najmniejszym baseniku ogrodowym i zbierania na śniadanie pomidorków z własnego krzaczka. Pewnie trochę mityzuję teraz rzeczywistość i znowu będę narzekać, gdy K. będzie wstawiał wielki kosz z pomidorami do domu na noc, żeby nie zmarzły, a on na to, że Janek zerwie wszystkie pomidory, gdy będą jeszcze zielone:P. Niemniej własna uprawa na balkonie jest miłym urozmaiceniem codzienności;-).

A wy uprawiacie coś na balkonie?

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

2 thoughts on “Uprawy balkonowe

  1. Muszka

    Ja nie mam nic na balkonie wstyd mi:(,ale ja mam w zwyczaju wyjeźdzać na wakacje na m-ąc do rodziców i wszystko by padło:( . Teraz jeszcze Janek uwielbia siedzieć na balkonie to by zaras chciał dotknąć pogrzebać w ziemi no i moje szczęście do kwiatków jest takie,że nawet kaktusy usychają:P

    • My pewnie też wyjedziemy, ale mam siostrę po drugiej stronie ulicy i brata 300m dalej;-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>