rok temu…

… jeszcze nie wiedziałam, że jestem mamą. A choć rodzicem zostaje się z zaskoczenia, nawet gdy planuje się dziecko, to do rodzicielstwa stale się dojrzewa. Nawet dziś, gdy Janek wykąpany i nakarmiony śpi już w swoim łóżeczku, a ja mam trochę czasu dla siebie, wciąż zastanawiam się jak być dla niego najlepszą mamą.

Dwie kreski były dla nas ogromną radością, a dla mnie też zadaniem, by jak najlepiej przygotować siebie i dom na spotkanie z tym gościem. Czytanie “W oczekiwaniu na dziecko”, kilku portali w internecie, przedglądanie stron w poszukiwaniu rzeczy, które “mogą się przydać”. Krzyś za każdym razem odpowiadał “jeszcze nie teraz, za parę miesięcy”, a mnie zamęczał niepokój, czy zdążymy, czy wszystko będzie idealne.
Już w lutym namówiłam go na przemeblowanie “na próbę”. Aż dziw mnie bierze, że wszystkie rogi mebli i szuflady nie są jeszcze pozabezpieczane.
Janek miał być Hanią, bo w moim świecie lepiej pierwszą urodzić córeczkę, bo dziewczynki chętniej przyjmują młodsze rodzeństwo. Miała mieć moje oczy i nosek po tacie. Prawie wszystko się zgadzało, tylko po tacie dostała jeszcze coś i tak została Jankiem. Po zdobyciu tej wiedzy nie byłam zachwycona, ba, nawet się popłakałam, ale nie było dnia bym nie mówiła z czułością do tego człowieka pod moim sercem schowanego, że jest najbardziej kochaną osobą na świecie. Pewnie dlatego rósł bardzo szybko (w kwietniu na szkole rodzenia – 3miesiace przed porodem – miałam prawie największy brzuch wśród pozostałych pań rodzących w maju i czerwcu) i bardzo często odczuwałam jego ruchy. Przyszedł czerwiec i w domu zaczęło robić się ciasno (“dom” to kawalerka – pokój z częściowo oddzieloną kuchnia, wnęką sypialnianą, z oknami tylko na jedną stronę). Przybywalo rzeczy i mebli, aby te rzeczy pomieścić. I tylko pies zerkał smutno, jak o kolejnej rzeczy mówiliśmy ” nie ruszaj, nie wolno, nie dla ciebie”. A w nas narastała radość oczekiwania.
Lipiec. Powolne odliczanie, torba spakowana od paru tygodni. Oczekiwaliśmy, że Janek urodzi się wcześniej. Puchłam coraz bardziej, moja noga wyglądała ciągle jakbym miała skręconą kostkę. Troszkę nerwów, bo Krzyś pracował do samego terminu porodu, i przyszedł ten dzień. Wziął wolne, bo i tak trzeba było się stawić w szpitalu na KTG. Pojechaliśmy i wróciliśmy do domu, po drodze zachaczając o drugie śniadanie u babci i jazdę testową Peugotem 208, w którym miałam pierwszy skurcz. Wstrawiłam pranie, kolejny skurcz, wzięłam nospę, a nawet 2 i wyszliśmy na obiad do mamy. Skurcze co 20 minut… 15… jeszcze deser (“jak mam rodzić 15h, to nie chcę na głoda, na kroplówkach”) jagody z cukrem i jedziemy. Remont mostu, mały korek na światłach, a do szpitala 40minut drogi. Skurcze coraz częściej, 10…8…5…3…, izba przyjęć, nareszcie… Jeszcze srudentka robiąca wywiad, mierząca moją miednice  i na górę. 17.45 zaczynamy rozumieć jak działa KTG, Krzyś masuje mi plecy i mówi, że zaraz przejdzie, że ten będzie słabszy, podaje wodę. Jeszcze mały błąd, znieczulenie – ogłupiacz, i po niecałej godzince, która mi wypadła z życiorysu, o 21.15 rodzi się Janek. Wcale nie brzydki, trochę obklejony, ale nie siny, nie krzywy, bez krostek, za to z dość bujną czupryną i odważnym spokojnym spojrzeniem, po pierwszym krzyku patrzy się na mnie z mego brzucha, i ja się patrzę i mija kilka minut, jak chwila za krótka… “nie oddam!”, ale w końcu mną  też się trzeba było zająć. Ze 2h snu i jest u mnie z powrotem, mogę przytulić, nakarmić, choć ledwo mam siłę przytrzymać… Jestem mamą!

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>