Środa.

22.Janek właśnie przed chwilą zasnął. Próbowałam go uśpić przez 2 godziny, jadł na zmianę z zabawą i przytulaniem, bawił się smoczkiem (bo to przecież świetna zabawka jest, a mając cyca na żądanie, kto by go używał zgodnie z zastosowaniem). Zostawiłam z zabawką na łóżku i po 5 minutach padł. Przeturlałam dziecię do łóżeczka. I o łóżeczku dzisiaj napiszę. Uprzedzając jakiekolwiek pytania, nie, nie jesteśmy sponsorowani, piszę o łóżeczku bo je uwielbiam, bo to bardzo dobrze zainwestowane (rozróżniając od wydane) pieniądze.


Wyprawka dla dziecka to bardzo poważna sprawa, a w tej największy problem sprawia wybranie łóżeczka i wózka. O wózku napiszę jak sprawdzi się na śniegu, a o łóżeczku mogę napisać już dziś. Miałam w czasie ciąży bzika na punkcie wyszukiwania naróżniejszych rzeczy, już prawie wiem jak będzie wyglądał pokój Janka w domu, na który nie ma jeszcze widoków, ani funduszy;-). No i łóżeczko, wymarzone białe albo szare, proste, z listewkami, a nie szczebelkami, duże (70×140), z możliwością przekształcenia w łóżko dla większego dziecia. Z rzeczywistością trzeba się jednak zderzyć – mieszkamy w kawalerce, a nie w dużym domu – Janek nie ma pokoju, tylko swój kąt w naszej wnęce sypialnianej. Byłam prawie gotowa pozbyć się łóżka i spać na rozkładanej kanapie, a we wnęce urządzić kącik dziecięcy, ale… Gdy się dużo ogląda, przychodzi do głowy wiele pomysłów. Nie trzeba było dużo szperać, aby trafić na łóżeczka dostawne. Jednak wśród tych nei znalazłam nic na co byłabym skłonna się zdecydować: za małe, za mało możliwości regulacji wysokości, za drogie, wystarczy na zbyt krótki okres czasu… Zaczęłam szukać na allegro, już miałam nagabywać Krzysia na wycieczkę do zachodnich sąsiadów, albo ściąganie czegoś z USA, gdy trafiłam na na kołyski Lululaj. Rodzinna firma, pomysł wiął się z doświadczeń posiadania już 3 własnych dzieci. Inspirujące. Kołyska to nie było to czego potrzebowałam, ale urzekły mnie swoim etno-wzornictwem, więc nieśmiało napisałam z pytaniem, czy może się uda… czy tak jak wymarzone… to był marzec, a w maju zrobiliśmy z Krzysiem rysunek,  dokładnie zwymiarowaliśmy, wpłaciliśmy zaliczkę i pod koniec czerwca pojawiło się u nas w domu łóżeczko, a w niecały miesiąc później młody jego użytkownik.

Początkowo trudno było Janka odkładać do łóżeczka i kończyło się na przekładaniu z jednej strony na drugą, bo tradycyjnie zasypiałam zanim skończył jeść. Lecz przyszedł czas, gdy zaczął sypiać 5, a nawet 7 godzin bez przerwy i przebudzona w środku nocy mogłam odłożyć go do swojego łóżeczka, a właściwie przeturlać, bo tak to zazwyczaj się odbywa. Łóżeczko ma materac na tej samej wysokości co nasze łóżko, oddzielone jest jedynie klinem z koca, i jest idealnym rozwiązaniem dla “Rodzicielstwa bliskości”, o którym co prawda jeszcze niewiele wiem, ale chyba intuicyjnie stosuję i dalej chcę stosować. Wolę budzić się za każdym razem gdy Janek westchnie, albo się przekręci niż dać mu się wypłakać. Chcę żeby zawsze wiedział i czuł, że ma w nas oparcie, i żeby stąd wypływało jego poczucie bezpieczeństwa i dobry rozwój emocjonalny, bo to jest warte więcej niż jakakolwiek rzecz.

Jest mocno skrótowo, bo nei wiedzieć kiedy zrobiło się późno, ale moze kiedyś jeszcze wrócę do tego tematu.

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>