inspirujące dzieci

Od pewnego czasu z zamiłowaniem przeglądam blogi mam, nie tylko polskich mam, ale także kultowe blogi mam z USA(czyt.JuEsendEj). Czytam i zastanawiam się, czy synowie są mniej inspirujący niż córki? Czy syna nie można ładnie i modnie ubrać? Czy w związku z wychowywaniem syna dzieje się mniej zabawnych rzeczy, mniej sytuacji wartych opisania w formie anegdot? Mam nadzieję, że nie.
Mój syn inspiruje. Inspiruje do wymyślania szybkich, a nadal zdrowych obiadów. Inspiruje do oszczędzania, by kiedyś móc spełnić nasze marzenia i jego marzenia także. Inspiruje do pisania tego bloga i do robienia zdjęć, nie tylko tych co znajdują się na blogu. Inspiruje do utrzymywania mieszkania w czystości. Wreszcie inspiruje do robienia codziennie makijażu w mniej niż 5 minut (puder transcendentny, trochę korektora pod oczy, róż i tusz do rzęs – zestaw do ukrycia objawów zmęczenia) i ubierania się bardziej kolorowo (dzieć lubi czerwony, zółty, zielony, a jak mam na sobie czarną bluzkę to się mniej uśmiecha) ;-).
Inspirujące są także spacery. Gdy przez parę ładnych lat całe dnie spędzało się w stolicy, a do domu przyjeżdżało się zjeść i przespać, ewentualnie robiąc gdzieś po drodze od autobusu do domu zakupy, spacerując odkrywa się na nowo znajome, a jednak inne już, miejsca. I tak ostatnio odkryłam, że jest w moim mieście second hand z rzeczami tylko dla dzieci! O ile normalnie rzadko zaglądam do lumpeksów, bo w bajkowych ciuchach z zachodu wszystko jest w większych rozmiarach niż noszę, tak w tym się zakochałam. Mnóstwo rzeczy z Next, George, GAP i ceny takie, że mogę dziecia ubrać od stóp do głów wydając tyle, co na jedną rzecz w jednym z tych sklepów, a część rzeczy ma jeszcze metki. W dodatku przesympatyczne kobietki tam pracują: jedna mama dwojga dzieci, w tym młodsza – Zosia, pierwsza dziewczyna dla Janka – urodzona w tym samym dniu, co on; druga oczekuje narodzin córeczki. Współpraca przy szperaniu idzie równo
:-). Ale dość gadania, czas na obrazy.

 Moich dwóch mężczyzn na spacerze. Na pierwszym zdjęciu inspirujący syn z bliska;-)

Niektórzy mówią, że szpeci, a dla nas to piękny domek dla gołębi.

Kuchnia nasza. Początkowe miejsce randek małżeńskich. W mozajce m.in.Tarta krewetkowa, farsze do pierogów, pierogi i kieszonki z bakłażanem, pomidorami i serem bałkańskim.

Skarby z ostatnich lumpów, nie mogę doczekać się połączenia ich z naszymi ubrankami.

Mój przystojny i jakże zabawny syn. Bardzo podoba mi się w tych kolorach (bodziak polo odzedziczony, kamizelka: Wójcik, spodzień chinos i butki: Next)

Inspiracja do zmiany szaty graficznej bloga. Jedno dziecko ubrane w dzianinowy kombinezon: Next i kocyk ślimak na brązow0-niebieskich kropach: Motherhood

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>