dzień z życia

Do kompletu brakuje nam tylko zębów. Sagi “Zmierzch” jeszcze nie oglądał, a już stwierdził, że zostanie wampirem. W dodatku wygląda na to, że zęby zaczną wychodzić począwszy od kłów. Zmęczona jestem bardzo po tym tygodniu, a zaczyna się intensywny weekend. W tygodniu męczy rutyna. Weekend, nawet ten przeżyty najbardziej intensywnie, to dobry czas, bo możemy spędzić dużo czasu razem. I nie chodzi o to, że mam Janka mniej czasu na rękach, że obowiązki domowe dzielą się na dwoje… Bo choć czas, gdy tata jest w domu to czas kompletnie niezorganizowany, każda prosta codzienna czynność zajmuje 3 razy więcej czasu… To wszystko dzieje się jakby radośniej i każda sekunda chciałaby trwać dłuuużej. I Janek też się w weekend więcej uśmiecha. Więc idę łapać trochę snu, aby ten czas wykorzystać do naładowania się pozytywnymi emocjami.

Na takie widoki skazuje nas w okolicach śniadania.

Tu już poważny napój – herbatka rumiankowa.

Ta radość wynika z rozszerzania diety. Ujawniła się po polizaniu surowego jabłuszka. To samo jabłuszko po ugotowaniu było już ble i pfuj.

Tak się zjada przemeczoną mamę.

Trochę wygłupów przed kąpielą.

Kochane stópki, które chyba nigdy nie były małe – właśnie wyrosły z butków na 5-7miesięcy.

Tata też dołączył się do zabawy

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

One thought on “dzień z życia

  1. Gosia

    Superaśne minki!
    Pozdrawiam i życzę szczęścia w dalszym rozszerzaniu diety :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>