Składnik pierwszy – Lilia

Zachęcony wczorajszym sukcesem, a jakże… śniadanie było bardzo smaczne, postanowiłem kontynuować pisanie.
Co prawda dzisiaj wchodzę na śliski grunt i wcale nie chodzi Mi o warunki panujące na dworze, gdyż dzisiaj będzie o rozbieraniu kobiety…

Była dzisiaj u nas nasza przyjaciółka, przyjechała trochę pozachwycać się Jankiem, a trochę się wygadać, dlatego też tego posta dedykuję właśnie jej, zaś w ten sposób chcielibyśmy zapoczątkować całą serię postów z  przepisem na szczęśliwą rodzinę.

Ponieważ nic nie jest tak skuteczne jak przykład, to posłużymy się naszym przykładem, czyli Moim i Mojej żony. Dzisiaj zaś będzie o atrakcyjności.

Mężczyzna jest z reguły prostą istotą…
jak mówił pewien grecki filozo… a może to był Cezary Pazura, meżczyznami rządzą 4 substancje:
testosteron, cholesterol, alkohol i benzyna…
odcinając się oczywiście od tego stereotypu chodzi o to, że mężczyzna do egzystencji nie potrzebuje skomplikowanych rzeczy, jako mężczyzna lubię to co proste(nie mylić z łatwe) i staram się w ten sposób dążyć do wyznaczonych celów, w moim przypadku jednym z nich jest stworzenie domu, który będzie szczęśliwy i bezpieczny, domu w sensie fizycznym, znaczy willę z basenem, pięknym ogrodem i garażem na co najmniej trzy samochody oraz przede wszystkim domu w sensie duchowym, czyli wspólnoty rodzinnej, która będzie szczęśliwa.
Tak samo w prosty sposób mężczyzna patrzy na kobietę, kiedy zdejmiemy wierzchnią warstwę (bynajmniej w tym akurat przypadku nie mam na myśli sukienki) będziemy mogli dostrzec prawdziwe piękno kobiety, tylko że jakimś dziwnym trafem kobiety jakoś tak bardzo próbują te swoje piękno schować pod niezależnością, kolejną warstwą makijażu albo gdzieś głęboko w torebce. Kiedy poznałem moją wtedy jeszcze nie żonę, to co Mnie najbardziej w niej urzekło.. to właśnie jej kobiecość, kobiecość zaś bierze się z pewności Siebie (nie mylić z pychą).

W słowach to brzmi łatwo i pięknie, ale ten trud naprawdę się opłaca, gdyż kobiecość jest dla mężczyzny łatwo dostrzegalna i atrakcyjna, więc nie musi rozbierać kobiety, żeby dostrzec jej nieskazitelne piękno.

Żona zaś obiecała napisać coś od swojej strony w najbliższym czasie.

15 thoughts on “Składnik pierwszy – Lilia

  1. Czy niezależność kobiety, makijaż itp. musi od razu oznaczać brak jej wewnętrznego piękna?? Tak to trochę zabrzmiało. I trudno mi się z tym zgodzić..

    • Krzysiek

      Hej,
      Napisałem, że kobiety czasami CHOWAJĄ swoje piękno pod różnymi “maskami”.
      Sens mojej wypowiedzi jest taki, że każda kobieta ma swoje unikalne piękno, tylko że nie każdy mężczyzna jest w stanie je zobaczyć i zachwycić się nim od razu.
      Proces “rozbierania” kobiety wymaga pewnej relacji między nimi i bliskości… zaś kobiecość kiedy jest autentyczna wręcz promienieje od kobiety.
      Może się oczywiście zdarzyć, że mężczyzna zachwyci się “maską”.. ale nie o taką relację przecież chodzi kobietom w kontekscie budowania rodziny.
      Wydaje mi się, że nawet w związku potrzeba jest, a żeby to piękno wewnętrzne było dla mężczyzny dostępne, bo to jest ważny filar relacji mąż-żona, ale o tym w sumie jeszcze zamierzam trochę napisać.

  2. Uważam, że makijaż czy niezależność (“maski”, o których piszesz) nie ujmują kobiecie autentyczności. Z twojej wypowiedzi wynika też, że niezależność kobiety nie jest dla ciebie czymś dobrym. Trochę nie rozumiem.. Chyba żyjemy w innych czasach, w których kobiety mają prawo do własnego zdania, niezależności..?

    • Krzysiek

      Nie czuję się ryczerzem na złotym rumaku, a i moje poglądy też chyba nie są z tamtej epoki, natomiast mówię o sytuacjach kiedy kobiety ukrywają sie za różnymi maskami, nie twierdzę, że to jest stan permanentny, nie mniej takich różnych uników (mniejszych lub większych) można dość łatwo doszukać się w zachowaniu każdej kobiety. Po drugie nie krytykuję takich sytuacji, bo nie o to mi chodzi, stwierdzam tylko że takie zachowania nie ułatwiają nam mężczyznom “odbioru” kobiety, co bezpośrednio przekłada się na relację z nią, bo kiedy wszystko osiągnie masę krytyczną to wtedy mężczyzna traci zainteresowanie taką kobietą.
      Niezależność, czy makijaż przecież może przekładać się na emanowanie kobiecością. Kluczem jest to żeby ze wszystkiego korzystać umiejętnie… bo to nie makijaż sam w sobie sprawi, że będziemy atrakcyjni, tylko umiejętne jego wykorzystanie, nie postawa “sama-sobie-radę-dam”, ale zaproszenie do Swojego życia.
      Mężczyzna jako istota prosta widząca, w sensie wzrokowiec, potrzebuje obrazów… jak kobieta mu sie pokaże w dekolcie do pępka i krótkiej spódniczce, czemu potem ma pretensje, że meżczyzni myślą tylko o jednym… ale kiedy kobieta zainteresuje go skutecznie całym swoim pięknem, to jest podstawa dla mężczyzny do tego żeby zbudować coś wiecej i to na dodatek coś trwałego.

  3. Pisząc o makijażu mam na myśli dbanie o siebie a nie od razu pępki czy dekolty. Dobrze, że napisałeś, że mężczyźni są “z reguły” prości, bo ja znam wielu “złożonych”;) a najlepszym przykładem jest mój mąż (powiedziałabym nawet, że ma w sobie spory pierwiastek kobiecości:) i zapewniam cię, że mój “makijaż” czy “niezależność” w żadnym razie nie utrudniają mu “odbioru” mnie jako żony:) twój wpis ugodził w moją kobiecą dumę i nie byłabym sobą, gdybym się nie wypowiedziała w tej kwestii. Dla mnie przekaz był następujący: aby stworzyć udany związek kobieta powinna zrezygnować z siebie na rzecz “prostoty” mężczyzny, podporządkować się mu oraz przestać o siebie dbać. Może źle cię zrozumiałam, ale jakoś trudno mi się przebić przez twój tok myślenia, filozofię. Mogłabym jeszcze wiele tu pisać, ale chyba skończę moje wywody;) widzę, że i tak się nie zrozumiemy;) pozdrawiam!

    • Krzysiek

      Nie zrozumiemy się.. bo ja jestem mężczyzną, a Ty kobietą, nie mniej w całym cyklu postów będziemy chcieli pokazać razem z żoną jak wygląda właśnie pogląd poszczególnych stron na te same kwestie i przedstawić nasz przepis na szczęscie rodzinne (tak, z żona czasem też się nie rozumiemy, najśmieszniej jest kiedy się kłócimy, a tak naprawdę chodzi nam o to samo:).
      Natomiast relacja między kobietą, a mężczyzną jest sumą ich kompromisów… to, że pisałem o moim prostym posztrzeganiu świata nie znaczy, że żona ma mi się bezwględnie i zawsze podporządkować, ona też ma prawo od mnie wymagać (mam nadzieję że niebawem opisze jak to wygląda z jej strony).
      Jeżeli zawsze dogadujesz sie z mężem, to masz wielkie szczęście, wiesz ? Chciałbym tak umieć z żoną.
      Smutne jest natomiast to, że faktycznie jest coraz więcej żłożonych facetów, smutne dlatego, że często wynika to z kryzysu męskości… trudnych relacji z Ojcami… i braku męskich autorytetów, a potem dziwią się wszyscy, że dżentelmeni są gatunkiem zagrożonym.
      Jeśli chcesz coś jeszcze napisać, to zapraszam serdecznie, dyskusja jest otwarta :) żona nie zawsze chce/umie przedstawić swój punkt widzenia, a ja takie rady i uwagi zawsze Sobie cenię. Mam nadzieję że będziemy mogli jeszcze podebatować (i to w różnych wątkach). Pozdrawiam.

  4. M. :)

    Dziękuję ;)

    P.S. Lubię jak mnie ogarniacie!:)

  5. Mój mąż jest artystą, stąd między innymi jego większa wrażliwość i delikatność. Uważam to za atut a nie brak męskości! Nie ma żadnego kryzysu męskości, trudnych relacji z tatą i większego dżentelmena nie spotkałam w swoim życiu! Zbyt łatwo szufladkujesz i uogólniasz.
    A! I nigdzie nie napisałam, że zawsze dogaduję się z mężem!

    • Krzysiek

      Eh… prawie się zrozumieliśmy -.^
      To apropo kryzysu męskości to było tak ogólnie, dlaczego jest coraz więcej skomplikowanych facetów, wcale nie miałem na myśli Twojego męża.
      Sam zresztą uważam, że wrażliwość i delikatność idealnie się wpisują w męskość.. po części sam mam dusze artysty, a najlepiej to Mi wychodzi granie na nerwach, ale ja to akurat po przejściach jestem.
      Przepraszam, że nie zaakcentowałem tego wcześniej, ale wcale nie uważam, żeby wszędzie była jedna wielka patologia, na szczęscie jest jeszcze trochę normalności, którą niezwykle cenię (tu ukłony w waszą stronę).
      A w temacie dogadywania, skoro jednak czasem się nie dogadujecie, to może jednak są jakieś zaburzenia “odbioru”?

  6. Pisząc o tych “złożonych” podałam za przykład mojego Męża, więc poniekąd pisałeś o Nim. W poprzedniej mojej wypowiedzi chciałam ci zasygnalizować, że NIGDZIE nie napisałam o tym, czy się dogadujemy czy też nie. Nie wiem więc skąd te insynuacje..

    • Krzysiek

      Opowiadając o przyczynach tej złożoności.. zaznaczyłem, że często, a nie zawsze :)
      Zaś co się tyczy insynuacji… to na czym polegają trudności w porozumiewaniu się między dwiema osobami (nie mam na myśli różnicy zdań, bo od tego akurat jest asertywność każdej ze stron i szeroko pojęta wyrozumiałość) ?
      A no właśnie na nie rozumiemniem Siebie na wzajem, na dialog poza słowami składa się przecież mowa niewerbalna i trzeba to traktować jako całość, odbierać musimy wszystkie sygnały wysyłane przez rozmówce, skoro zaś jesteśmy przystosowani społecznie, jedynym czynnikiem wplywającym na zrozumienie bądz nie partnera, jest właśnie kompatybilność miedzy odbiornikiem, a nadajnikiem. Dlatego też tak ważne jest żeby się dostroić do Siebie… a zazwyczaj, to mężczyzni mają większy problem z rozkodowaniem informacji przesyłanych przez kobiety (np: “Podaj mi to” pokazując palcem na regał pełny różnych dziwnych rzeczy), dlatego skoro powiedziałaś, że Twój mąż nie ma problemu z “odbiorem” Ciebie jako żony, to też wywnioskowałem, że nie macie problemów w dialogu małżeńskim, jeśli coś źle zrozumiałem, to proszę wyjaśnij.

  7. “zapewniam cię, że mój “makijaż” czy “niezależność” w żadnym razie nie utrudniają mu “odbioru” mnie jako żony;)” To zdanie nie wyjaśnia jeszcze, czy się dogadujemy czy nie, jest tylko przewrotną odpowiedzią na twoje wg mnie dziwne stwierdzenie. Kwestie dogadywania się czy jak to nazywasz “dialogu małżeńskiego” są moją prywatną, intymną sprawą i nie zamierzam rozprawiać o nich na forum. Tym komentarzem kończę, bo troszkę szkoda mi czasu. Pozdrawiam!

    • Krzysiek

      Jesteś trochę starsza ode Mnie, więc w zasadzie pewnie dlatego nie możemy się zrozumieć. Pomiędzy naszą mentalnością jest duża różnica, ale schodząc wiekowo jeszcze niżej, robi się przepaść (i nie mówie tu że jesteś stara, albo coś, bo jesteś piękna i młoda… ale to wynika z zawrotnego tempa degeneracji ). Mojego posta i słowa kieruję raczej do tych szukających. Wybacz jeśli Cię w jakikolwiek sposób uraziłem, nie było to moim celem. Pozdrowienia dla Ciebie i całej Twojej rodziny.

  8. No tak, ja szukająca raczej nie jestem.
    Nie uraziłeś, po prostu dyskutowaliśmy.
    Pozdrawiam!
    ps. szybko udało ci się dotrzeć do info o mnie

    • Krzysiek

      Zapomniałem tylko napisać, że dalsze części będą też dla tych bardziej zaawansowanych, mam nadzieję że nie przestaniesz nas czytać. Pozdrawiam i dobranoc.

      O… żona chyba skończyła swoją część.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>