Krzesełko

Już tak mamy… Jak idzie o wydanie sporej sumy pieniędzy, to przesiedzimy swoje przed komputerem, wyszukamy wszelkich za i przeciw, dziesiątki opinii przewertujemy, aż wybierzemy. A potem Krzyś siedzi i szuka najlepszej ceny i gada, że może warto jeszcze poczekać, a może w przyszłym miesiącu taniej będzie… Czasami gdzieś się mijamy, a to ja postawię na swoim i zamówię coś wcześniej, a to wkurzam się przez miesiąc, bo jego “będzie taniej” zamienia się w kilkanaście procent drożej. Niemniej lubię wybierać coś razem z moim mężem, jest dla mnie głosem rozsądku, gdy oczy wybierają coś, na co portfela nie warto nadwyrężać ;-).

Nie inaczej było z wyborem krzesełka do karmienia…

Rozszerzamy dietę Janka od około 2 miesięcy. W niedługi czas po skończeniu 4. miesiąca ugięłam się pod naciskiem syna, który łapał nas za rękawy podczas wspólnych posiłków i rozpoczęłam pierwsze próby częstowania go jabłuszkiem i marchewką. Potem za radą pediatry przyszła kolej na ekspozycję na gluten, co niby ma pomóc w zapobieganiu alergii na ten czynnik. Po około tygodniu dodawania mikroporcji kaszki mleczna-manna do zupek dopadła nas alergia , zarówno na mleko modyfikowane z kaszki, jak i gluten.  Odstawiliśmy ostatecznie wszelkie zupki ze słoiczków i kaszki “dla dzieci”.  Poczytałam, wyedukowałam się i zaczęłam sama gotować. Nadprogram zupki zamrażam w wyparzonej tacce do lodu, okręcam folią, a po zamrożeniu przesypuję do torebki i mam zupkę na kilka porcji, i kilka różnych zupek stale w zamrażarce. Gotowanie dla Janka daje mi sporo satysfakcji. Czasami komponując przepisy inspiruję się daniami ze słoiczków, ale to, że domowe zupki nie są bez smaku, że dodaję do nich kaszę jaglaną/kukurydzianą/płatki ryżowe, daje mi pewność, że to dobre dla mojego dziecka. I w tym względzie intuicja mnie nie myliła. Żegnamy się z uczuleniem, Janek je ze smakiem, pluje jedynie dla zabawy jaka daje mu jedzenie i śmieszne miny, jakie robię podczas karmienia.

Gdy Janek został już wytrawnym smakoszem, ilość podawanych posiłków stałych wzrosła do dwóch dziennie, a karmienie w leżaczku stało się niezbyt dobre dla moich pleców, naciski na zakup krzesełka stały się coraz mocniejsze;-). Wybraliśmy tuż przed Bożym Narodzeniem, ale wydatek około 600-700zł na coś, czego nigdzie nie mogliśmy dotknąć i obejrzeć na żywo wydawał nam się niedorzeczny. Zanim pokażę nasze krzesełko, najpierw to, co ja LOVE, a Krzyś nie, i to co oboje LOVE, ale portfel nie, i to co oboje LOVE, ale nie jest na nasze warunki mieszkaniowe.

Bloom Fresco, cena dużo za duża. Rozmiar nie na nasze warunki mieszkaniowe. Jeśli kupować to w ramach wyprawki dla noworodka, bo może zastępować leżaczek. Plus za design i za rośnięcie z dzieckiem (udźwig d0 36kg). Marzenie na kiedyś, przy następnych dzieciach, kiedy już może zamieszkamy na bardziej obszernym “swoim” i kredyt nas nie udusi ;-).

Mamas&Papas Pixie. Cena około 390zł. Ja lubię, Krzyś nie lubi, co zdeterminowało odrzucenie tego krzesełka. Nie widzieliśmy nigdzie na żywo.

Chicco i-Sit, cena powyżej 800zł. LOVE oboje, ale stanowczo za drogie. Nie tak wszechstronne jak fresco, ale również może służyć starszym dzieciom i nie traci przy tym na designie. Zajmuje sporo miejsca. Nie widzieliśmy na żywo.

Safety 1st, Timba. Cena około 230zł. Jedno z tańszych drewnianych krzesełek, niemniej Wydaje się nie odstawać ani wyglądem, ani użytecznością, ani poziomem bezpieczeńśtwa od krzesełek takich jak DanChair i STOKKE TripTrap . Rozważaliśmy zakup, właśnie w tym, szarym kolorze, jednakże zdecydowaliśmy, że wcale nie potrzebujemy czegoś co z dzieckiem rośnie, tylko czegoś, co będziemy mogli zabrać ze sobą wszędzie, a gdy Janek z tego wyrośnie schować pod łóżko, aby zaczekało na następnego użytkownika. Trudno było dokonać wyboru. Lubimy coś zobaczyć i dotknąć, a dopiero później zamówić przez internet. Jeśli chodzi o krzesełka do karmienia wybór w sklepach stacjonarnych jest mocno ograniczony. Jest w nich to, co się sprzedaje od lat i nowsze modele tego, co się sprzedawało ;-). Często coś ciekawego jest w ofercie internetowej sklepu, który posiada showroom, ale tylko na zamówienie. Nie trzyma się w sklepie czegoś, co się sprzedaje w małej ilości, a sprzedaje się w małej ilości, bo zobaczyć to można tylko na zdjęciu. Błędne koło. Tak było z wybranym przez nas krzesełkiem. Bez problemu można było znaleźć sklepy z odbiorem osobistym w Warszawie, ale żadnego, w którym krzesełko byłoby na stanie, aby można je było obejrzeć. Niemniej zdecydowaliśmy.

Nasz wybór: Krzesełko Concord, Spin. Cena nowego: około 600zł za modele z 2011 i 2012 roku, blisko 800zł za najnowszy model. Nam udało się znaleźć używany stary model za niecałe 300zł, w na prawdę świetnym stanie.
Słów kilka po 3 dniach użytkowania. Siedzisko jest plastikowe, twarde. W naszym modelu brak jest poduszki, ale nie zdecydowałam jeszcze czy będę szukała takowej, albo szyła ją sama. Janek lubi w nim siedzieć nawet po to, żeby popatrzeć z wysoka, co robię w kuchni. Jest twarde, więc siedzi stabilnie, jak na podłodze, a brak poduszki przy czyszczeniu po posiłku ułatwia zadanie  ;-). Rozkładanie i składanie tego krzesełka jest bardzo intuicyjne i szybkie. Posiada pokrowiec, w którym można je przenosić i przechowywać. Po złożeniu zajmuje 52x8x59cm, waży około 8kg, czyli więcej niż nasz wózek, ale solidna stabilna aluminiowa konstrukcja to wynagradza. Nie mam obaw, że Janek odepchnie się od czegoś nóżkami i poleci z krzesełkiem do tyłu. Na tą chwilę jesteśmy z niego zadowoleni.

spin8 spin7 spin6 spin5spin4 spin3 spin2 spin1

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

4 thoughts on “Krzesełko

  1. Fajne zestawienie, my się powoli przymierzamy. Zostały nam jakieś max 3 miesiące na zakup, także powoli sama się rozglądam.

  2. Wygląda industrialnie, ale solidnie i fajnie się komponuje z kuchnią. My mamy ten problem z głowy, bo krzesełko zostało po strszym bracie. I w sumie też był to prezent na chrzicny, więc nie musieliśmy się głowić.

  3. W waszej kuchni wygląda świetnie – wszystko do siebie pasuje :-) My mamy chicco polly i jesteśmy zadowoleni. Krzesełko jest już od 5 mc-a, ma miękkie poduszki plus wkładkę dla młodszego dziecka i kilka pozycji oparcia. Na początku sadzałam Zośkę w takiej pozycji jak w leżaczku – lekko odchylone oparcie, teraz siedzi już prosto.

    • Karina

      Chicco polly było na nasze potrzeby za duże i za mało mobilne. Dziękujemy za odwiedziny i pozdrawiamy:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>