Dla zmysłów 12

Macierzyństwo jest najcudowniejszym, co mnie w życiu spotkało. Jeden uśmiech małego potworka wynagradza cały trud, a nawet gryzienie w nos w ramach porannych rytuałów budzenia mamy;-). W tej chwili w cieszeniu się w pełni macierzyństwem przeszkadzają mi 2 rzeczy, które poniekąd są ze sobą połączone, a mianowicie: wielkość naszego mieszkania (dość spora, ale jednak kawalerka z półotwartą kuchnią i wnęką robiącą za sypialnię) i fakt, że niektórzy uważają je za klaustrofobiczne i doprawdy niewiele osób nas odwiedza. Odbija się to tym, że coraz częściej mi się nie chce… Nie chce mi się utrzymywać mieszkania w stanie pozwalającym na przyjęcie gości w każdym momencie, nie chce mi się mobilizować Krzysia do pomocy w domu, a czasami już nie mam na to siły. Bo za to “osłabienie” obwinić mogę samotność. Żaden komunikator, żadna rozmowa przez telefon nie zastąpi spotkania twarzą w twarz. PROSZĘ NIE ZWAŻAĆ NA TO, ŻE MOGĘ BYĆ ZMĘCZONA, ZAJĘTA etc. zapowiedzieć się co najmniej godzinę wcześniej (da się w tyle czasu schować bałagan i upiec np. muffinki) i ODWIEDZAĆ!

A teraz zapraszam na nasz tydzień w wersji ‘dla zmysłów':

Dla smaku

Hit ostatniego miesiąca i ostatnich 3 dni (zrobiłam na obiad w piątek, którego Krzyś nie jadł ani w piątek, ani wczoraj, więc jedzone tylko na kolację doczekały dzisiaj do lunchu) – Leniwe z parmezanem. Hit, bo w naszych domach rodzinnych leniwe jadało się wyłącznie na słodko.

Przepis:

  • 200g sera białego półtłustego
  • 1 jajko
  • pół szklanki mąki + trochę do posypania stolnicy/deski
  • masło
  • parmezan/corregio/grana padano wg. uznania
  • sól, pieprz

Ser przetrzeć przez sito. Dodać jajko, mąkę i szczyptę soli. Zagnieść ciasto. Posypać deskę lub stolnicę mąką. Z ciasta uformować wałeczki, spłaszczyć i pokroić jak kopytka. Ugotować w osolonej wodzie, aż do wypłynięcia. Wyjąć od razu na talerz, dodać łyżeczkę masła (może być słone), posypać świeżo zmielonym pieprzem i solą, i startym serem.
Podany przepis wystarczy na 2 dość duże porcje, jak na samodzielny postny obiad. Smacznego!

Dla węchu

Cisto marchewkowe + cappuccino waniliowe, które właśnie pochłaniam. Bez zdjęcia, bo ciasto z talerza znikło zanim pomyślałam o wzięciu do ręki aparatu.

Dla słuchu

Z moimi upodobaniami muzycznymi czuję się wybitnie niedzisiejsza. Na pierwszym chyba miejscu lądują panowie Wasowski i Przybora, w bliskiej od nich odległości Anna German.

Dla dotyku

image
Janek zaczyna przyswajać przeszkody terenowe. Sam wspiął się i usiadł na tym foteliku.

Dla wzroku

Moje kolory. A po świętach zrobię przegląd szafy.
image

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

One thought on “Dla zmysłów 12

  1. no widzisz, jak to różnie bywa… jak moja córa była takim maluszkiem, a warunki mieszkaniowe mamy bardzo podobne, to raczej postulowałam – nie odwiedzać, a dajcie mi wszyscy święty spokój ;D

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>