Bodziak z limonką

Choruję! Normalnie, poza ewidentną alergią na brzozę, dopadła mnie chrypka. Ale o innej chorobie dzisiaj. Choruję na ładne ubranka dla Janka;-). Wszystkie zaskórniaki bym przepuściła bez żalu, gdybym je miała… Urlopu macierzyńskiego już nie pamiętam, a wychowawczy? Z urlopem związany jest tylko nazwą, bo bycie mamą to zdecydowanie praca na więcej niż jeden etat, przynajmniej do czasu aż dzieckiem zaopiekuje się jakaś placówka (oby jak najpóźniej).

DSC_1093

Lekarstwem na tą chorobę, a zarazem formą, jakże potrzebnego matce, wyżycia się artystycznie, jest malowanie ubrań. Nie ja pierwsza, nie ostatnia, każdy może;-). Rzecz w tym żeby mieć pomysł, a w czasach postmodernizmu o pomysł nie trudno, bo przecież wszystko już wymyślono, tylko co jakiś czas wraca i na nowo zachwyca. Więc na tą chwilę przekładam to co mnie w najnowszych trendach zachwyca, albo w ogóle zachwyca tworząc eksperymentalną część Jankowej garderoby. Niniejszym prezentuję jedno z zeszłotygodniowych ekhm… dzieł. Drugim było dostosowanie mojego starego czarnego t-shirta do trendu fluo. Może kiedyś też pokażę.

DSC_1089

Chorowałam na czarny bodziak z cytryną. No dobra, dalej choruję. Pewnie zrobię taki po najbliższych zakupach. Tymczasowym substytutem został biały bodziak z limonką. Smacznego;-)

DSC_1086

DSC_1097Ach! Miałam dodać, że tym razem malowane farbami do tkanin firmy nerchau (do kupienia w Empiku). Bardzo łatwo się je nakłada i miesza kolory. Delikatnie usztywniają tkaninę. Utrwalanie przez prasowanie aplikacji przez 5 minut po lewej stronie. Dużo wyraźniejszy kontur i większe pole do popisu niż w przypadku flamastrów. Polecam!

Karina

About Karina

Żona Krzysia, mama Janka. Kobieta renesansu, której niezliczone talenty nie pozwalają jej odkryć, co tak naprawdę w życiu chciałaby robić, poza byciem żoną, matką i ostoją rodziny. Jako mała dziewczynka do swojego taty wołała: - Janku mój! Co robisz? W odpowiedzi słyszała: - Drzwi do lasu. Stąd imię jej chłopca, stąd nazwa bloga.

5 thoughts on “Bodziak z limonką

  1. Oh te ubranka dzieciece! Ja tez wydaje ostatnie zaskorniaki na nie ale ostatnio zaczynam cos tworzyc sama :) Bodziak rewelayjny!

    Pozdrawiam i zapraszam do nas

    http://www.modnysyn.blogspot.com

  2. Super !!! spróbuj malowac farbami Martha Stewart to zobaczysz wtedy jaka jest przyjemnosć!! wychodzą rewelacyjnie!! Buziaki i miłej majówki..Ps ja jutro, jeszcze przed wyjazdem jedną bluzeczkę będe malować, i też sprawai mi to duzo frajy…

  3. Super wyszło. Bobo Choses inspiruje :) Za mną chodzi pomidor.

  4. Jej świetny ten bodziak :) ja też właśnie zrobiłam taką koszulkę dla swojej Mki :) tylko cytrynkę :) mam nadzieje,że będę mogła sie nia pochwalić ;) pozdrawiam ciepło :)

    • Karina

      :-) bobo choses jest super. Jakbym miała córeczkę, to nie wiem skąd, nie wiem jak, ale ganiałaby w te wakacje w tych różowych gatkach w cytryny. Dla Janka na szczęście jeszcze mam czas rzeźbić coś sama, choć ostatnio coraz mniej. Tyle bym chciała przeczytać, zobaczyć, a kończy się na tym, że spacer ważniejszy, a potem sił na wszystkie zamiary braknie. Pozdrawiam serdecznie:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>